Odrobina refleksji po kilku chwilach spędzonych wśród starszych ludzi

Kilka dni temu dane mi było przesiedzieć kilka godzin na podłodze w przyszpitalnej przychodni. Na szczęście, brak miejsc siedzących mi nie doskwierał. Za to kolejka do ortopedy ciągnęła się niemiłosiernie, a ludzie starsi ustępowali miejsca starszym od siebie. Nie narzekałam, gdyż czas spędzony wśród starszych ludzi dał mi wiele do myślenia.

Starsi ludzie zawsze mnie intrygowali (nie mylić z irytacją). Mijając starszych ludzi w sklepie czy na ulicy, często zwracam na nich uwagę, obserwuję i zastanawiam się, co kryje się za ich pomarszczoną skórą i zmęczonymi życiem oczami.

Wszystko przemija

Wyobrażam sobie, jak dziś ich szurające po podłodze nogi, jeszcze niedawno przemierzały niezliczone ilości kilometrów. Jak już ich nie tak bystre, schowane za opadającą skórą oczy, niedawno radośnie się śmiały i zawsze dostrzegały każdy szczegół. Jak dziś ich trzęsące się ręce jeszcze niedawno imały się każdej pracy.

Jest to dla mnie fascynujące i przerażające jednocześnie. Z jednej strony czuję fascynację, ponieważ chciałabym poznać ciekawe historie z życia wielu osób w podeszłym wieku. Niejednokrotnie w mojej głowie pojawiają się pytania.. Czy mają oni swoje drugie połówki? Jeśli tak, to jak i kiedy się poznali? Kim byli ich rodzice, i jakie historie mieliby do opowiedzenia ich dziadkowie. Jak wyglądały czasy ich dzieciństwa? Co w życiu robili? Czy byli szczęśliwi? Czego w życiu żałują? Co by w swoim życiu zmienili, gdyby mogliby cofnąć czas?

To wszystko jest dla mnie niesamowicie fascynujące. Ale jednocześnie przeraża mnie fakt, że niegdyś oni byli tacy jak my, a za niedługo to my, będziemy tacy jak oni.

Przyznam, że obawiam się starości. Obawiam się również tego, czy w ogóle dane mi będzie do niej dożyć. Jeśli tak, to na odejście ilu osób będzie mi dane patrzeć? Czy moje ciało będzie mi posłuszne, czy tego posłuszeństwa mi odmówi? Czy mój umysł pozostanie choćby w połowie tak bystry jak dziś?

Carpe diem, lecz memento mori

Wolimy nie myśleć o starości, traktować życie tak jakby nigdy miało się nie skończyć. Czy to dobrze? Ja uważam, że nie do końca. Myślę, że jednak gdzieś z tyłu głowy powinniśmy pamiętać, że nie będziemy żyć wiecznie. I nie, nie chodzi tutaj o płacz i lament, o pisanie czarnych scenariuszy i dozgonną depresję. Nie, wręcz przeciwnie!

Wystarczy po prostu żyć tu i teraz, nie zajmować sobie głowy pierdołami. Życie jest krótkie, a mamy jeszcze tyle pięknych chwil do przeżycia. Naprawdę szkoda czasu na płacz, smutki i uciekanie od rzeczywistości. Nie czekaj na jutro, bo ono może nigdy nie nadejść. Żyj teraz.

Patrząc na stare zdjęcia z czasów dzieciństwa zastanawiam się, kiedy ten czas zleciał?! Ty też czasem się nad tym zastanawiasz, prawda? Sam widzisz.. czas nieubłaganie gna do przodu i myślę, że on wcale nie zamierza zwalniać. Dlatego, nie marnuj go.

Pamiętaj, że nic nie jest nam dane raz na zawsze. Nic. I właśnie wtedy, kiedy po raz pierwszy od dłuższego czasu spędziłam kilka chwil z ludźmi, z których nie jeden zagląda już powoli śmierci w oczy, wtedy przypominam sobie, że młodsi już nie będziemy i zrozumiałam, że w życiu szkoda czasu na pierdoły, a warto przeznaczyć go na to, co najważniejsze.


Powyższy wpis pisałam z myślą o mojej kochanej babci. Byłam młoda i głupia, dziś mam cichą nadzieję, że mi wybaczyła. Zawsze myślałam, że znajdę dla niej czas.. później. Porozmawiam z nią, kiedy będę miała wolną chwilę. Zadzwonię do niej, jak tylko będę miała na to ochotę. Spędzę z nią czas, ale najpierw spotkam się ze znajomymi. Odwiedzę ją, ale dziś mi się nie chce, zrobię to jutro. Niestety pewnego dnia okazało się, że tak długo odkładane przede mnie jutro, – dla mnie tak, lecz dla niej – już nigdy nie nadejdzie.

Syntia Militowska
Top