PRZYMUSOWY ODWYK od telefonu – jak na mnie wpłynął?

W dzisiejszych czasach urządzenia mobilne stanowią nieodłączną część naszego codziennego życia. Mogłoby się wydawać, że telefony dosłownie przyrosły nam do ręki, lub jak kto woli – stały się jej przedłużeniem. W związku z tym jest również wiele osób, które demonizują telefony, tablety i komputery. Ale czy słusznie?

Pewnego dnia mój telefon po prostu przestał się ładować. Myślałam, że to wina ładowarki, więc podpinałam go pod inne kable, lecz nic z tego nie wyszło. Wszystko stało się jasne – to nie wina ładowarki. Nie pozostało mi nic innego jak wysłanie go na serwis. Tak więc posłusznie zrobiłam.

Mam Dephi!

Myślałam, że brak telefonu to żaden kłopot, przecież mam jakiś zapasowy telefon w szufladzie – pomyślałam. Jednak okazało się, że problem jest większy, niż myślałam. Dlaczego? Dlatego, że jedynym ‚wolnym’ telefonem w moim domu okazał się – mój niegdyś ukochany – Samsung Delphi, którego posiadanie w czasach gimnazjum było wręcz spełnieniem moich marzeń.

Ktoś mógłby pomyśleć: Syntia! Czemu pierdzielisz? Delphi to i tak świetny telefon! W końcu ma internet, aparat, ekran dotykowy, klawiaturę qwerty, a nawet aplikację facebooka! Też bym się z tego cieszyła, gdyby nie fakt, że klawiatura qwerty nie chciała współpracować, ekran dotykowy był uszkodzony na tyle, że nie dało się z niego korzystać. Do tego przycisk ‚back’ kompletnie nie reagował. Tak więc, kiedy wszystko w telefonie okazało się uszkodzone, pozostało mi jedynie.. odbieranie lub odrzucanie połączeń dwoma, jedynie działającymi przyciskami.

Podobno wszystko było OK

Najdziwniejsze było to, że Marcin dzwonił do serwisu nie raz i za każdym razem odpowiadali mu to samo, mój (ten nowszy) telefon jest sprawny, to wina ładowarki. Byliśmy w szoku, ponieważ telefon ‚widział’ ładowarkę, ale na nią nie reagował aż w końcu całkowicie padł. A ponadto podpinaliśmy go pod różne ładowarki, do różnych gniazdek i nic.. Ale trudno. Telefon jak był w serwisie, tak został tam na dalsze teksty, a mi pozostało jedynie życie bez kontaktu ze światem.

Jakie minusy braku telefonu mi doskwierały?

Brak mobilności

Nie mogłam wysłać pilnego sms’a, będąc poza domem nie mogłam sprawdzić, czy na moją skrzynkę nie wleciały nowe zlecenia, nie mogłam też obsługiwać swojego konta w banku w dogodnym dla mnie miejscu.

Był taki dzień, w którym oczekiwałam na większy przelew. A że byłam gdzieś na mieście i chciałam zrobić większe zakupy, miałam problem, dlaczego? Nie mogłam po prostu jednym kliknięciem sprawdzić stanu konta. Musiałam iść do domu, włączyć komputer, sprawdzić czy mam już przelew i dopiero mogłam iść na zakupy. Było to bardzo uciążliwe. (Uprzedzam komentarze, że mogłam sprawdzić stan konta przy bankomacie. Tak, mogłam, i próbowałam, jednakże żaden bankomat, w którym próbowałam, mimo iż widniał button z napisem ‚sprawdź saldo konta’  w moim przypadku nie obsługiwał on takiej opcji).

Dodatkowo, sprawdzenie skrzynki pocztowej, statusu zamówienia w sklepie internetowym, przeczytanie nowych komentarzy pod moimi wpisami – to wszystko wiązało się z uwiązaniem do konkretnego miejsca. Musiałam być w domu, włączyć komputer, zalogować się tu czy tam i wszystko sprawdzić. Jakbym miała telefon, mogłabym wszystko załatwić kilkoma kliknięciami w drodze do sklepu, czy stojąc w kolejce. Z telefonem większość czynności zajęłoby mi kilka sekund, a bez telefonu, wszystko trwało nawet do kilkudziesięciu minut.

Brak wielozadaniowości

Lubię łączyć dwie czynności w jedną, co w ciągu tygodnia pozwala mi zaoszczędzić wiele czasu. Często zamiatając, odkurzając, myjąc naczynia, czy stojąc w sklepowej kolejce (bez dziecka) biorę telefon, podłączałam słuchawki i słuchałam sobie audiobooków lub podcastów. Bez telefonu, byłam zmuszona wykonywać te czynności oddzielnie. Oddzielnie odkurzałam i myłam podłogi (ok. 30 minut), a dopiero później siadałam przy komputerze i słuchałam podcastu (kolejne 30 minut), to łącznie godzina. Z telefonem zyskałabym całe 30 minut, bez telefonu, po prostu marnowałam swój czas.

Zalety braku telefonu

To co mniej najbardziej zdziwiło to fakt, że mimo niedogodności, które wiązały się z brakiem telefonu, nieposiadanie smartfona miało także swoje plusy. Poznaj je:

Wiem, co jest ważne, a co pilne

Brak telefonu i przymus korzystania z komputera w nawet najdrobniejszych czynnościach pozwolił mi na dostrzeżenie prawdziwych priorytetów. Często bywały momenty, w których mówiłam sobie ‚Oo nie! Szybko coś muszę zrobić/ sprawdzić/ zobaczyć!’, a zaraz myślałam ‚aaa, no tak.. przecież nie mam telefonu, muszę odpalić komputer’.

I w tym momencie okazywało się czy to, co było takie ‚pilne’, naprawdę takie było. Jeśli tak, to po prostu szłam do komputera i robiłam to, co chciałam. Jednak chyba nie zdziwi Was fakt, że większość ‘pilnych’ spraw, wcale pilnymi nie było i okazywało się, że choć niektóre są ważne, a inne mniej, niemal wszystkie mogą poczekać, bo NIE SĄ pilne.

Zapomniałam, co to znaczy bezmyślne scrollowanie walla

To była moja największa zmora i.. zapewne nie tylko moja. W moim życiu niejednokrotnie bywały takie momenty, w których chodziłam na portal społecznościowy ‚tylko na minutę sprawdzić coś ważnego’, a nim się obejrzałam, scrollowałam bezmyślnie jakieś pierdoły przez 10, 15, a nawet 20 minut!

Tutaj 10 minut, tam 5 minut, tam 15, a w ciągu tygodnia może się nazbierać cała masa straconych godzin. Sama się o tym przekonałam.

Miałam dużo więcej wolnego czasu

Myślałam, że jak kilka miesięcy temu wyłączyłam całkowicie powiadomienia z aplikacji, w tym powiadomienia z portali społecznościowych, to ograniczyłam marnotrawienie swojego czasu do minimum. Kiedy wyłączyłam powiadomienia, telefon nie ‚wołał mnie’ co chwilę do jakiejś pierdoły (typu: xyz dodał zdjęcie; xyz zaprosił cię do gry; xyz ma urodziny, złóż mu życzenia!) myślałam, że osiągnęłam zamierzony sukces. Rzeczywistość bez telefonu pokazała mi jednak, że może być jeszcze lepiej!

W tym całym zabieganiu, które doskwierało mi w ostatnich miesiącach, miałam wrażenie, że na nic nie mam czasu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w ciągu tygodnia udało mi się przeczytać dwie pokaźne książki i zaczęłam czytać trzecią! A zazwyczaj, mając telefon, czytam jedną, dwie książki.. na miesiąc! Szczerze powiedziawszy, jestem bardzo mile zaskoczona czasem, który udało mi się zaoszczędzić.

Wyciszyłam się

Po tym, jak telefon przestał być elementem mojej codzienności, dostrzegłam rzeczy, które naprawdę mają znaczenie. Już wiem, co jest ważne, a co nie. Zrozumiałam, na co nie warto tracić czasu, a na czym warto się skupić. Odwyk od telefonu pozwolił mi popatrzeć na świat z zupełnie innej niż dotychczas perspektywy. Jestem spokojniejsza, szybciej się relaksuję i z większą łatwością skupiam swoją uwagę.

Poczułam wolność

Tak naprawdę, czasem miałam wrażenie, że telefon wcale nie jest mi potrzebny. Bez niego mogłam cieszyć się wolnością. Brak telefonu dał mi wolność umysłu i wolność wyboru. Poczułam, że to ja rządzę swoim życiem (tak naprawdę zawsze to ja miałam władzę, lecz dopiero teraz to zauważyłam). Tamto doświadczenie pokazało mi, że zawsze mamy wybór. Dostrzegłam również, że moje wcześniejsze wybory związane z codziennym użytkowaniem smartfona nie były dobre. Na szczęście dziś nauczyłam się, jak prawidłowo korzystać z telefonu tak, aby mieć jak najwięcej satysfakcji z jego użytkowania, i aby jednocześnie nie pozwolić na to, aby telefon rządził naszym życiem.

Czy telefony są złe?

Absolutnie nie demonizuję telefonów! Wbrew opinii niektórych, w dzisiejszych czasach są nam one bardzo potrzebne i w wielu przypadkach okazują się wręcz niezastąpione. Na moim przykładzie możecie zobaczyć, iż brak telefonu spowodował, że musiałam znacznie nadkładać drogi, czasu i energii na rzeczy, na które, mając telefon, poświęciłabym niecałą minutę.

Z drugiej strony fakt, że nie miałam telefonu przez tydzień, spowodował, że znalazłam jeszcze więcej czasu dla siebie, na drobne przyjemności, na wsłuchanie się we własne myśli, na zatrzymanie się w pędzie dnia codziennego.

Sami widzicie, telefon pozwala nam oszczędzić naprawdę wiele czasu i energii. Daje nam takie możliwości, o jakich jeszcze kilka lat temu nikt z nas nie śnił, ale.. może nam również to wszystko odebrać. Dlatego, pamiętajmy, że telefon jest narzędziem, narzędziem w naszych własnych rękach. To tak jak trochę z nożem, możesz nim posmarować chleb, przekroić bułkę, ale możesz też nim umyślnie zrobić komuś krzywdę.

Osobiście wierzę, że dobrze wykorzystane narzędzie może czynić cuda. I właśnie moja tygodniowa rozłąka z telefonem pozwoliła mi otworzyć oczy, a dodatkowo skłoniła mnie do wielu refleksji, którymi się teraz z Wami dzielę. Jeśli uważasz, że telefon rządzi Twoim życiem, odpocznij, zbierz siły i spraw, aby to smartfon był narzędziem w Twoich rękach, nie odwrotnie.

Syntia Militowska
Top